Amerykańska gospodarka w trzecim kwartale urosła szybciej, niż oczekiwali analitycy, ale we wrześniu przyspieszyła też inflacja. Świeże dane z Departamentu Handlu pojawiły się niespełna tydzień przed wyborami uzupełniającymi do Kongresu i wzmacniają oczekiwania, że Rezerwa Federalna podniesie stopy w grudniu.
Wzrost mocniejszy od prognoz
Według wstępnych szacunków produkt krajowy brutto USA zwiększył się w trzecim kwartale w tempie 3,4% w skali roku. Ekonomiści ankietowani przez agencję Reutera spodziewali się 3,2%, choć ich prognozy mieściły się w szerokim przedziale od 1% do 4,2%.
Wzrost napędzały odporna konsumpcja oraz inwestycje firm związane ze sztuczną inteligencją. Te dwa czynniki z nadwyżką zrównoważyły skutki droższej ropy, która zdrożała przez konflikt na Bliskim Wschodzie. Wydatki konsumentów, odpowiadające za ponad dwie trzecie gospodarki, rosły w tempie 3,8%, czyli tak samo jak w drugim kwartale. Pomagają w tym historycznie niskie zwolnienia i umiarkowane zatrudnianie, choć płace bywały wolniejsze niż ceny.
Inflacja znów przyspiesza
Preferowany przez Fed wskaźnik cen wydatków konsumpcyjnych (PCE) wzrósł we wrześniu o 0,5% miesiąc do miesiąca. W ujęciu rocznym inflacja wyniosła 3,6%, wobec 3,4% w sierpniu. Inflacja bazowa, bez żywności i energii, sięgnęła 3,1%. Z kolei indeks cen konsumpcyjnych (CPI), publikowany wcześniej w październiku przez Departament Pracy, pokazał wzrost z 3,4% do 3,7%.
Fed w środę zostawił główną stopę w przedziale 3,75–4%, przyznając, że inflacja „pozostaje podwyższona”. Prezes banku Kevin Warsh powiedział dziennikarzom, że „aktywność gospodarcza rośnie w silnym tempie”. Ekonomiści zakładają jednak, że przy tak wysokiej inflacji w grudniu dojdzie do podwyżki. Przypomnijmy, że wyższe stopy studzą ceny, ale mogą też osłabić gospodarkę i rynek pracy.
Silny wynik, ale niepewne fundamenty
Część ekonomistów ostrzega, że obraz gospodarki może być zniekształcony przez rosnący udział wydatków na AI. Inwestorzy coraz uważniej patrzą na koszty długoterminowych projektów, których opłacalność jest niepewna, a firmy technologiczne w ostatnim roku mocno się zadłużyły. Ekonomiści spodziewają się zatem osłabienia tego filaru wzrostu, przynajmniej w postaci ograniczenia wydatków.
Nie lepiej wygląda sytuacja gospodarstw domowych. Amerykanie oszczędzają mniej i sięgają po zgromadzone zasoby, żeby finansować bieżące zakupy. Średnia cena benzyny przekracza 4 dolary za galon, czyli około dolara więcej niż przed rokiem, a wojna USA i Izraela z Iranem trwa. Ekonomiści przewidują więc spowolnienie konsumpcji. Nastroje konsumentów, mierzone przez Uniwersytet Michigan, są o 15% niższe niż w lutym, przed wybuchem wojny, bo ludzie spodziewają się dalszych podwyżek cen. Sondaże pokazują też spadek oceny prezydenta Donalda Trumpa w kwestii gospodarki; wyborcy wskazują na drożejące paliwa i żywność.
Co to oznacza dla Polski
- Decyzje Fedu wpływają na kurs dolara i globalne rynki finansowe, a więc pośrednio także na złotego.
- Ropa naftowa jest wyceniana w dolarach, więc zarówno jej cena, jak i kurs USD mają znaczenie dla cen paliw na polskich stacjach.
- Wyższe stopy w USA mogą zwiększać zmienność na rynkach wschodzących, w tym w Europie Środkowej.
To zależności ogólne, a nie prognoza konkretnych zmian. Polska i strefa euro mają własne banki centralne, które o stopach decydują samodzielnie, więc grudniowa decyzja Fedu nie przełoży się automatycznie na raty kredytów w Polsce. Warto jednak obserwować, jak ceny ropy i dolar zareagują na dalszy rozwój wojny i amerykańskiej polityki monetarnej.
Źródło: The Guardian – „US economy grows faster than expected but inflation rises to 3.7%”
